Czerwiec 2022 – między Wielkimi Tourami

 

Cześć,

trudno uwierzyć, ale czas mija tak szybko, że nastał już czerwiec – prawie lato ☀ Jeszcze niedawno narzekaliśmy na zimno i brak możliwości pojeżdżenia na rowerze w komfortowych warunkach, a teraz musimy się już przygotowywać na upalne dni. Ci, którzy mieszkają w Hiszpanii albo we Włoszech mają już za sobą pierwszą falę wysokich temperatur sięgających nawet 40 stopni. Czerwiec to też czas dopinania na ostatni guzik kwestii urlopowych, a nie ma wątpliwości, że każdy pasjonat jazdy na rowerze kombinuje, jak wygospodarować chociaż kilka wolnych dni, w których będzie można posiedzieć na siodełku. Trzymamy kciuki za wszystkie wakacyjno-rowerowe plany! 😊

 

 

Za nami pierwszy wielki tour w sezonie, czyli Giro d’Italia. Zwycięzcą został 26-letni Australijczyk Jai Hindley z drużyny BORA-hansgrohe, który w 2020 roku założył maglia rosa po przedostatnim etapie do Sestriere, ale przegrał ją dzień później na „czasówce” w Mediolanie. Tym razem robił wszystko, by sytuacja się nie powtórzyła. Chciał udowodnić, że jego występ w „pandemicznym” Giro nie był przypadkowy. Hindley, który przed ostatnim górskim etapem do Marmolady tracił do ówczesnego lidera Richarda Carapaza (INEOS Grenadiers) tylko trzy sekundy, okazał się mocniejszy na ostatnich kilometrach Passo Fedaia. Decydujący dla 105. edycji „różowego wyścigu” okazał się ten właśnie podjazd położony w Dolomitach – nielubiany przez wielu kolarzy ze względu na swoją stromiznę oraz dziwną charakterystykę. Vincenzo Nibali powiedział na mecie, że woli podjeżdżać pod Monte Zoncolan niż pod Passo Fedaia. Od teraz Richard Carapaz chyba też. 😉

Giro jak zwykle napisało kolejny rozdział swojej pięknej historii. Wszystko zaczęło się na Węgrzech, gdzie rozegrano trzy etapy – dwa ze startu wspólnego oraz jazdę indywidualną na czas. Jeszcze tam Mathieu van der Poelowi udało się osiągnąć kolejny wielki cel – założyć różową koszulkę lidera. W naszej pamięci na długo zapadnie etapowe zwycięstwo Biniama Girmaya w Jesi, który został pierwszym czarnoskórym zwycięzcą etapu na wielkim tourze. Życie postanowiło jednak napisać swój scenariusz i dzień później sympatyczny „Bini” już w wyścigu nie jechał, ponieważ podczas celebracji na podium… (o ironio!) uszkodził sobie oko korkiem od Prosecco. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że narząd wzroku ucierpiał tylko tymczasowo.

To było również Giro uciekinierów. Harcownicy bardzo często mieli bowiem szansę dojeżdżać do mety i walczyć o zwycięstwa etapowe. W taki sposób ręce w geście triumfu unieśli Lennard Kämna, Koen Bouwman, Thomas De Gendt, Stefano Oldani, Giulio Ciccone, Jan Hirt, Santiago Buitrago, Dries De Bondt, ponownie Koen Bouwman oraz Alessandro Covi. Każdy z nich cieszył się na mecie niezmiernie, roniąc łzę radości czy manifestując uczucie ulgi. Wielu kolarzy ma bowiem za sobą trudne miesiące ze względu na kontuzje i panoszące się w peletonie choroby. W związku z tym sukcesy te smakowały jeszcze lepiej.

Skoro już mowa o problemach zdrowotnych, to trzeba wspomnieć o wielkim rozczarowaniu, jakim bez wątpienia było wycofanie się jednego z głównych kandydatów do zwycięstwa – Romaina Bardet z drużyny Team DSM. W nocy z 19 na 20 maja Francuz zachorował na tzw. grypę żołądkową. Podjął próbę kontynuowania jazdy, ale cierpiał zbyt mocno – wymiotował na trasie, był blady jak ściana. Choroba pozbawiła go sił do pedałowania. Wielka szkoda dla wyścigu oraz dla drużyny DSM, której morale zdecydowanie zostało tego dnia osłabione. Z kolei z powodu zakażenia koronawirusem do osiemnastego etapu nie przystąpił João Almeida (UAE Team Emirates), który w tym momencie zajmował czwarte miejsce w „generalce”. Ponadto przed etapem na Passo Fedaia swojego bardzo dobrego pomocnika stracił Carapaz, bowiem z tego samego powodu co Bardet musiał wycofać się Richie Porte.

Chociaż to góry są w Giro najważniejsze, nie można zapomnieć o sprinterach. Spośród nich najmocniejszy był w tym roku zwycięzca klasyfikacji punktowej Arnaud Démare (Groupama-FDJ), który zgarnął trzy etapy. Jeszcze na Węgrzech wygrał Mark Cavendish (Quick-Step Alpha Vinyl), który od czasu fenomenalnego powrotu na Tour de France w 2021 roku nie przestaje schodzić z piedestału. Bardzo cenne dla swojej, młodej jeszcze, kariery zwycięstwo odniósł także Alberto Dainese z Team DSM, który okazał się najszybszy w Reggio Emilia.

Z Corsa Rosa na zawsze pożegnało się dwóch wielkich kolarzy – dwukrotny zwycięzca tego wyścigu Vincenzo Nibali oraz legenda hiszpańskiego kolarstwa Alejandro Valverde. Nibali ogłosił zakończenie kariery przed kamerami włoskiej telewizji RAI w Messynie, gdzie się urodził. Na trasie całego wyścigu tifosi zgotowali mu magiczną atmosferę. Nie gorzej został pożegnany Valverde. Obu panom nie udało się wygrać etapu, ale jak przystało na ich kolarskie DNA, zawsze próbowali i walczyli. Ciekawa jest koincydencja, że zarówno Nibali, jak i Valverde pożegnają się z rowerem 8 października w Il Lombardia, kiedy to po raz ostatni przypną numery startowe do swoich koszulek. Hiszpanie upatrują zmiany pokoleń w Juanie Pedro Lópezie (Trek-Segafredo), który spędził dziesięć dni na pozycji lidera i wygrał klasyfikację młodzieżową.

 

Nie przegap w czerwcu

 

W czerwcu nie ma zbyt wielu imprez World Tour, ponieważ jest to miesiąc rozgrywania krajowych mistrzostw oraz przygotowań do Tour de France. W kalendarzu mężczyzn widnieją dwa bardzo ważne i prestiżowe wyścigi etapowe, stanowiące zarówno ostateczny sprawdzian przed Wielką Pętlą, jak i cel sam w sobie. Mowa oczywiście o Criterium du Dauphiné oraz Tour de Suisse.

Panie zaś mają przed sobą ważną „etapówkę” rozgrywaną w Wielkiej Brytanii – Women’s Tour, natomiast 30 czerwca startuje Giro d’Italia Donne – jeden z wielkich tourów dla kobiet.

Poniżej lista wszystkich imprez World Tour w czerwcu:

Wyścigi World Tour mężczyzn

  • Criterium du Dauphine (05.06-12.06)
  • Tour de Suisse (12.06-19.06)

Wyścigi World Tour kobiet

  • Women’s Tour (06.06-11.06)
  • Giro d’Italia Donne (30.06-10.07)

 

Wyścig miesiąca

 

Dyrektor wyścigu Tour de Suisse David Loosli zapowiada, że tegoroczna edycja Tour de Suisse będzie najtrudniejszą w ostatnich latach. Tym razem rywalizacji nie rozpocznie tradycyjny prolog, ale etap rozgrywany na rundach w miejscowości Küsnacht. O klasyfikacji generalnej zdecydują dwa górskie etapy z finiszami na podjeździe – szósty i siódmy. Szóstego dnia wyścigu kolarze będą finiszować na podjeździe kategorii HC Moosalp, zaś dzień później również na premii HC – Malbun. Ostatni akt to licząca 25,6 km jazda indywidualna na czas, ale raczej płaska, o łącznej liczbie metrów przewyższenia 140. W sumie zostanie rozegranych osiem etapów.

Ciekawostka: Właścicielem największej liczby etapowych zwycięstw w Wyścigu dookoła Szwajcarii jest Peter Sagan – ma ich 17. Od 2011 roku wygrywał także w klasyfikacji punktowej, choć z jednym wyjątkiem – w 2016 roku. W tym roku Słowak również ma w swoich planach startowych ten wyścig i przyjedzie na niego prosto z przygotowań na wysokości w Stanach Zjednoczonych. Z kolei w 2019 roku trzecim najmłodszym zwycięzcą Tour de Suisse został Egan Bernal. Kilka tygodni później wygrał Tour de France.

Wstępna lista startowa jest jeszcze bardzo uboga, więc trudno powiedzieć, kogo zobaczymy na szwajcarskich szosach. Tak czy siak można spodziewać się tam zawodników, którzy planują start w Tourze bądź muszą „dołożyć” kilometrów wyścigowych do nóg po ewentualnych problemach wiosną. Warto również śledzić ten wyścig z uwagi na malownicze widoki, pełne zielonych dolin, pastwisk, jezior i górskich masywów. Ściganie w Szwajcarii zawsze odbywa się na wysokim poziomie pod każdym względem. Ubiegłoroczna edycja padła łupem Richarda Carapaza, który tym razem będzie odpoczywał po Giro.

 

W peletonie

 

  • Bardzo dobrze w kobiecym peletonie spisuje się Marta Lach z drużyny Ceratizit-WNT Pro Cycling. 7 maja wygrała etap wyścigu Bretagne Ladies Tour, natomiast w zakończonym w weekend wyścigu LOTTO Thuringen Ladies Tour zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i cztery razy finiszowała w pierwszej trójce na etapach.
  • Maciej Paterski (Voster ATS) poinformował w mediach społecznościowych, że z powodu kontuzji pleców nie przystąpi do obrony tytułu mistrza Polski. „Patera” założył koszulkę z orzełkiem na piersi w ubiegłym roku podczas czempionatu rozgrywanego na Kaszubach.
  • Trzykrotny mistrz świata Peter Sagan przygotowuje się w Stanach Zjednoczonych do Tour de France. Kolarz TotalEnergies wrócił do treningów po okresie odpoczynku związanym z powikłaniami po zakażeniu koronawirusem. Słowak podjął również decyzję o starcie w Unbound Gravel Race w tymże kraju, gdzie wybrał krótszy, 167-kilometrowy dystans wyścigu z łącznym przewyższeniem 5270m. Impreza będzie rozgrywana po Flint Hills w Kansas.
  • Do treningów wrócił także mistrz świata Julian Alaphilippe, który po poważnej kraksie w Liège-Bastogne-Liège czuje się coraz lepiej. Francuz dołączył do swoich kolegów z drużyny Quick-Step Alpha Vinyl na Teneryfie i nie wyklucza startu w Tour de France, choć z drugiej strony zastrzega, że niczego nie zamierza robić na siłę.
  • Remco Evenepoel zdominował rywalizację w tegorocznej edycji wyścigu Tour of Norway. Młody Belg po raz kolejny pokazał swój niezwykły talent i moc, wygrywając trzy z sześciu etapów i odnosząc triumf w klasyfikacji generalnej. Był to dla niego pierwszy start po tym, jak we wspaniałym stylu odniósł sukces w monumencie Liège-Bastogne-Liège. Tym samym jego palmarés staje się coraz bogatsze. Jeśli idzie o wyścigi etapowe, to ma już na koncie zwycięstwa w między innymi Tour de Pologne, Volta ao Algarve czy Tour of Belgium.
  • Mark Cavendish powiedział podczas Giro d’Italia włoskiemu dziennikowi „La Gazzetta dello Sport”, że zamierza kontynuować kolarską karierę jeszcze przez przynajmniej dwa lata. Brytyjczyk twierdzi, że przez ten czas będzie w stanie reprezentować odpowiednio wysoki poziom. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że po tym sezonie odejdzie spod skrzydeł Patricka Lefevere’a. Zatrudnił nawet dodatkowych agentów, by znaleźli mu satysfakcjonującą drużynę.

 

Cytat miesiąca

 

„Prawdopodobnie czuję w tej chwili większe emocje niż wtedy, gdy wygrałem Giro. Dziękuję, dziękuję za wszystko. Wjechać tutaj, do amfiteatru w Weronie jest czymś wyjątkowym, zwłaszcza, że jest to moje ostatnie Giro. Podjąłem decyzję o zakończeniu kariery i nie sądzę, bym zmienił zdanie. Mam jednak nadzieję, że ludzie zawsze będą pamiętali i doceniali to, co osiągnąłem” – Vincenzo Nibali, jeden z najlepszych włoskich kolarzy swojego pokolenia, zwycięzca wszystkich trzech wielkich tourów, w tym dwukrotnie Giro d’Italia i Vuelta a España. Po tym, jak ukończył ostatni etap tegorocznego Giro d’Italia i wjechał do starożytnego amfiteatru w Weronie, został przywitany jak gwiazda rocka, a tłum przez dłuższą chwilę skandował jego imię.

 

Do następnego!
Marta Wiśniewska / The Climb

 

Sprawdź nasze produkty

 

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.