Rok 1953

Na piekielnie stromym fragmencie Stelvio dwie pochylone sylwetki z mozołem wspinają się od jednej serpentyny do drugiej. Ból w nogach jest tak potworny, że kolejne przepchnięcia korby odbywają się już wyłącznie siłą woli. Szczyt z tej perspektywy, zdaje się być majaczącą w oddali halucynacją, od której rywalizujący Włoski mistrz Fausto Coppi i Szwajcar Hugo Kobler oddaleni są o 11km ciągłej męki.

To moment, w którym losy 36. edycji Giro d’Italia wydają się być przesądzone. Trwa przedostatni etap, a Kobler, z przewagą 2 minut nad Coppim, pewnie prowadzi w klasyfikacji generalnej. Ani jeden, ani drugi nie wiedzą jednak, że na głównego bohatera tego etapu, a także całej edycji wyścigu, wyrasta właśnie debiutująca na trasie, 24-kilometrowa przełęcz Passo dello Stelvio, która sukcesywnie uszczupla od dłuższego już czasu siły lidera.

W tym momencie Coppi decyduje się na atak. Mocniej naciska na korby. Raz, drugi – aż wycieńczony Kobler puszcza koło. Odpada najpierw na długość metra, później dwóch i z każdą minutą różnica się powiększa. Włoch wyciskając z siebie resztki sił, niesłychaną kombinacją wiary, motywacji i watów pochodzących ze zdewastowanego ciała, dosłownie niszczy swojego rywala. Kładzie wszystko na jedną szalę do tego stopnia, że ryzykując na karkołomnym zjeździe, zalicza upadek. Natychmiast się jednak podnosi i po kilku chwilach, obolały, dojeżdża do mety, a jego przewaga nad rywalem wynosi 3 minuty, 30 sekund. Następnego dnia więc, po raz piąty w życiu, wygrywa wyścig Giro d’Italia. Jego postawa i spektakularny atak, tak bardzo spodobały się włoskim kibicom, że od tego czasu Stelvio nazywane jest także Szczytem Coppiego.


Fausto Coppi atakuje na Passo dello Stelvio. Zdjęcie za Olycom SPA/REX Shutterstock

 

Tak rodzą się największe legendy

Tym sposobem przełęcz na stałe wpisała się w trasę wyścigu i od tego czasu wystąpiła na niej 12 razy. Stała się areną wielu spektakularnych batalii, momentów pełnych szczęścia jak i rozpaczy, chwalebnych i tych nieco bardziej kontrowersyjnych. Stelvio to wspaniała legenda, miejsce związane nierozerwalnie z Giro d’Italia. To najwyżej położony finisz na jakimkolwiek z wielkich tourów. Stelvio to cierpienie, dramaturgia i nieprzewidywalność. Stelvio to… Stelvio.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.