Początek października to w zawodowym kolarstwie moment, w którym wiemy już właściwie wszystko. Znamy zwycięzców wielkich tourów, prawie wszystkich monumentów, mistrzów świata i triumfatorów najważniejszych wyścigów tygodniowych. Ostatnio emocjonowaliśmy się rozstrzygnięciami w hiszpańskiej Vuelcie oraz światowym czempionatem w Wollongong, w Australii. Trzeba przyznać, że bohaterem minionych tygodni jest Remco Evenepoel, który wygrał Vueltę oraz we wspaniałym stylu zdobył tęczową koszulkę. 22-letni Belg przeżywa być może sezon życia. Tak, dziwnie to brzmi zważywszy na fakt, że mowa o tak młodym kolarzu. Odniósł zwycięstwa w monumencie (Liège-Bastogne-Liège), wygrał pierwszy w swojej karierze wyścig trzytygodniowy oraz zdobył tytuł mistrza świata. Sam mówił w Australii, że zamierza cieszyć się każdą przeżywaną chwilą, bo nie wiadomo, czy coś takiego jeszcze się kiedyś powtórzy.

Prawda jest taka, że jesteśmy świadkami narodzin wielkiej kolarskiej gwiazdy. Kolarza przez duże „K” albo – jak chcą niektórzy – Pana Kolarza. Szef drużyny Quick-Step Alpha Vinyl Patrick Lefevere mówi, że gdy Remco jest zdrowy, to nie da się go zatrzymać. Chociaż w wypowiedziach ekscentrycznego Belga jest niekiedy wiele przesady, to tym razem chyba trzeba przyznać mu rację. Dowodów ten sezon dostarczył nam wystarczająco dużo. Uniwersalność Remco prowadzi skojarzenia w stronę Eddy’ego „Kanibala” Merckxa i chodź sami zawodnicy zazwyczaj stronią od porównań, to Evenepoelowi ciężko będzie się od nich odgonić.

W Australii wyjątkowej rzeczy dokonała również Annemiek Van Vleuten. Po kraksie w jeździe na czas sztafet mieszanych przystąpiła do wyścigu ze startu wspólnego ze złamanym łokciem i go… wygrała. 😱 I chociaż w zachowaniu większej grupy, która jechała za nią na ostatnich metrach, można upatrywać dziwności, to i tak Holenderce należą się podziw oraz wielkie gratulacje. Znaleźli się też krytycy jej jazdy, którzy postrzegają ją jako bezdusznego cyborga, który za wszelką cenę doprowadza swoje ciało do zniszczenia kosztem sukcesów. No cóż… każdy, kto czyta ten newsletter z pewnością ma swoje zdanie na ten temat. Tak czy siak nikt nie zabierze Van Vleuten miejsca w historii kobiecego kolarstwa. 8 października skończy 40 lat, a karierę zakończy po kolejnym sezonie. Ten zaś wieńczy z potrójną koroną (zwycięstwa we wszystkich trzech kobiecych wielkich tourach) oraz tytułem najlepszej zawodniczki świata ze startu wspólnego.

Nie przegap w październiku

To już jest ten moment, w którym w kalendarzu wyścigów World Tour zrobiło się bardzo ubogo. Zarówno panie, jak i panów czeka już tylko jedna impreza tej rangi.

Poniżej lista wszystkich imprez World Tour w październiku: 📅

Wyścigi World Tour mężczyzn

  • Il Lombardia (8 października)

Wyścigi World Tour kobiet

  • Tour de Romandie Feminin (7-9 października)

Wyścig miesiąca – Il Lombardia

Na szczęście przed nami jeszcze jeden piękny kolarski dzień, czyli ostatni z monumentów – Il Lombardia, „wyścig spadających liści”. Lokalizacja, czyli włoska Lombardia i jezioro Como, wydaje się być idealnym scenariuszem na pożegnanie z sezonem World Tour, a w tym roku także z Vincenzo Nibalim oraz Alejandro Valverde, którzy to właśnie w tym włoskim klasyku powiedzą ciao i adiós profesjonalnemu kolarstwu.

116. edycja wystartuje z Bergamo i po 253 kilometrach zakończy się w Como. W tym roku organizatorzy zdecydowali się zaprojektować naprawdę wymagającą trasę, która chwilę wytchnienia da właściwie tylko w jednym momencie – gdy kolarze będą jechali doliną zmierzającą do podjazdu Madonna del Ghisallo, na którego szczycie znajduje się słynne sanktuarium i święty obraz Madonny del Ghisallo, patronki kolarzy. Wzgórze góruje nad przepięknym jeziorem Como i znajduje się w pobliżu malowniczej miejscowości Bellagio.

Górzysty będzie już sam start z Bergamo. Po 29 kilometrach kolarze wjadą na szczyt Forcellino di Bianzano, następnie zmierzą się z Gandą, gdzie Tadej Pogacar przypuścił w ubiegłorocznej edycji decydujący atak, potem z Dosseną i jeszcze z Forcella di Bura oraz Colle di Berbeno. Uff…naprawdę niezłe 100 kilometrów na otwarcie. 😲

W tamtym roku podjazd Madonna del Ghisallo znajdował się we wcześniejszej fazie wyścigu, więc nie miał wpływu na ostateczne losy rywalizacji. Tym razem będzie inaczej – podczas wspinaczki o długości 8,6 km i średnim nachyleniu 6,2%, ale maksymalnie dochodzącym do 10%, możemy obejrzeć pierwszą selekcję. Później peleton ponownie skieruje się w stronę brzegów jeziora Como i zmierzy się ostatnim, niezwykle wymagającym aktem, tj. sekwencją podjazdów San Fermo della Battaglia – Civiglio – i znowu San Fermo della Battaglia ze szczytem 5 kilometrów przed metą w Como. Do mety poprowadzi zjazd i finisz w tym pięknym lombardzkim mieście, położonym przy granicy ze Szwajcarią.

Lista startowa zapowiada się znakomicie. Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od Tour de France w bezpośrednim pojedynku spotkają się Tadej Pogacar oraz Jonas Vingegaard. Niestety tęczowej koszulki nie zaprezentuje Remco Evenepoel, który w tym czasie poślubi swoją narzeczoną. Będą wspomniani Alejandro Valverde, który jeszcze nigdy nie wygrał „wyścigu spadających liści” oraz jego dwukrotny triumfator (2015, 2017) Vincenzo Nibali. Zapowiedzieli się również trzej inni byli zwycięzcy: Thibaut Pinot, Bauke Mollema oraz Jakob Fuglsang.

W peletonie

  • Przyszłoroczna, 80. edycja wyścigu Tour de Pologne wystartuje z Poznania, co oznacza, że wyścig powróci do stolicy Wielkopolski po 16 latach. W 2007 roku etap wygrał tam Włoch Danilo Napolitano. Z naszym największym i najbardziej prestiżowym kolarskim wyścigiem wiąże się jeszcze jedna informacja z ostatnich dni. Do Lang Teamu dołączył John Lelangue, który tym samym przestaje być CEO drużyny Lotto-Soudal. Belg ma doświadczenie zarówno jako menadżer kolarskich ekip, jak i osoby pracującej przy organizacji największych kolarskich wyścigów, w tym Tour de France i mistrzostw świata.
  • Polska kolarka Agnieszka Skalniak-Sójka podpisała dwuletni kontrakt z kobiecą drużyną World Tour Canyon-SRAM, w której na co dzień ściga się Kasia Niewiadoma. Jest to niewątpliwie wielki krok naprzód w karierze 25-letniej Polki, która w tym sezonie zanotowała aż 14 zwycięstw. Ekipę zmienia również Stanisław Aniołkowski, który od przyszłego roku będzie reprezentował barwy amerykańskiego składu Human PoweredHealth. Ostatnie dwa sezony Polak spędził w belgijskiej drużynie drugiej dywizji Bingoal.
  • Wygląda na to, że 51-letni Davide Rebellin już na dobre zakończy karierę. Ogłosił, że jego ostatnim wyścigiem w karierze będzie Veneto Classic rozgrywany 16 października. Przypomnijmy, że „Dziadek” ma związki z Polską, bowiem swego czasu reprezentował ekipę CCC. Do jego największych sukcesów należy ustrzelenie trypletu ardeńskich klasyków Amstel-Walońska Strzała-Liège w 2004 roku.
  • 17 października w Mediolanie zostanie ogłoszona trasa przyszłorocznej edycji Giro d’Italia. Plotki mówią, że znajdą się na niej aż trzy etapy jazdy na czas, co ma zachęcić do startu mistrza świata Remco Evenepoela.
  • Ten rok to zdecydowanie czas pożegnań. 9 października w wyścigu Paris-Tours z kolarstwem rozstanie się Philippe Gilbert – były mistrz świata i jeden z najlepszych belgijskich kolarzy swojego pokolenia. W tym francuskim klasyku ma również wystartować Michał Kwiatkowski.
  • W 2023 roku po raz pierwszy od dwóch lat do kalendarza powróci Cadel Evans Great Ocean Road Race, który ma status World Tour. Ostatnio nie mógł być organizowany z powodu pandemicznych restrykcji. Zgodnie z nazwą organizuje go Cadel Evans, zwycięzca Tour de France z 2011 roku.

Cytat miesiąca

„Tak, dlaczego nie? Oczywiście, on nie jest szybkim sprinterem, więc Mediolan-San Remo musiałby wygrać w pojedynkę. Paryż-Roubaix nigdy nie jest łatwym zadaniem. Ale później, gdy będzie starszy, kto wie.” – Eddy Merckx, dla gazety „Het Laatste Nieuws” o tym, czy Remco Evenepoel może odnieść zwycięstwo we wszystkich pięciu monumentach.

Do następnego!
Marta Wiśniewska / The Climb

 

Sprawdź nasze produkty

 

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.