Maj 2022 – miesiąc nieprzewidywalnych emocji

 

jesteśmy już w tym momencie sezonu, w którym zarówno zawodowcy, jak i amatorzy mają pełne ręce (albo raczej nogi) roboty. Wyścigów jest coraz więcej, forma musi być coraz lepsza, a warunki atmosferyczne stwarzają już wystarczająco dużo okazji, by utrzymać rowerowy rytm. Początek maja, słynna „majówka”, to także dobry czas dla tzw. niedzielnych rowerzystów na odkurzenie, szybkie sprawdzenie i napompowanie swoich maszyn. Majówkowa wycieczka rowerowa z rodziną? Obowiązkowo! 😊 🚴

 

 

W newsletterze na kwiecień pisaliśmy o kwietniu jako o miesiącu kolarskich monumentów. Te dostarczyły nam bardzo wiele emocji, które z nutką ekscytacji będziemy wspominać przez przynajmniej kilka najbliższych miesięcy. Chociaż Amstel Gold Race nie jest monumentem, to zacznijmy od tego wyścigu, ponieważ jego zwycięzcą po raz drugi w karierze został Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers). Polak dosłownie o włos pokonał w dwójkowym finiszu Benoit Cosnferoy (AG2R Citroën). O wszystkim zdecydował fotofinisz, ale zanim sędziowie ogłosili wyniki, to mogliśmy obejrzeć niezłą – mówiąc kolokwialnie – dramę… Początkowo cieszył się Francuz, a Michał Kwiatkowski uronił łzę zawodu. Chwilę później okazało się jednak, że to „Kwiato” popisał się lepszym sprinterskim rzutem roweru, dzięki czemu kilka chwil później mógł wypić na podium wielki kufel holenderskiego piwa. 🍺 Brawo! 👏


Ciekawie było także w innych ardeńskich klasykach – Walońskiej Strzale i Liège-Bastogne-Liège. Strzała ze słynną końcówką na ściance Mur de Huy padła łupem byłego zwycięzcy Tour de Pologne Dylana Teunsa (Bahrain-Victorious), który pokonał drugiego i świetnie dysponowanego 42-letniego Alejandro Valverde (Movistar). Podczas „Staruszki” niesamowity pokaz swoich możliwości dał Remco Evenepoel z drużyny Quick-Step Alpha Vinyl. 22-letni Belg w swoim debiucie w tym monumencie przypuścił absolutnie zabójczy dla rywali atak na podjeździe Col de la Redoute, sprawiając, że od tego momentu reszta ścigała się już tylko o drugie miejsce. Po wyścigu Remco ogarnęły ogromne emocje – wpadł w objęcia swoich najbliższych, płakał i uśmiechał się na zmianę. W wypowiedzi przyznał, że zwycięstwo w tym belgijskim monumencie było jednym z jego największych kolarskich marzeń. Zdobycie go już w tak młodym wieku musi smakować bardzo słodko, czyż nie? 😉


Dwa kwietniowe zwycięstwa stały pod znakiem wielkiej radości dwóch menedżerów drużyn World Tour. Na mecie Paryż-Roubaix, na słynnym welodromie w Roubaix, czekał na Dylana van Baarle założyciel i szef drużyny INEOS Grenadiers sir Dave Brailsford, zaś na Evenepoela – Patrick Lefevere. Dla jednego i drugiego dżentelmena te triumfy znaczyły bardzo wiele. Anglicy marzyli o triumfie w „Piekle Północy” od początku istnienia, zaś zespół Quick-Step Alpha Vinyl, a szczególnie jego sponsorzy, potrzebowali dużego wiosennego sukcesu. Stąd obecność na mecie tak ważnych dla tych zespołów osób. Zdjęcia uwieczniające te chwile stały się niemalże symbolami wiosennej kampanii klasyków.

 

Nie przegap w maju

 

Maj to w kolarstwie przede wszystkim wyścig Giro d’Italia. Oczy niemal wszystkich kibiców i dziennikarzy są w tym miesiącu zwrócone na Włochy, gdzie rozgrywa się pierwszy wielki tour w sezonie. Przez wielu jest uważany za najpiękniejszy, bo najbardziej nieprzewidywalny i nasycony unikatowym klimatem Italii – historycznej, wyluzowanej, krzykliwej, pełnej pizzy, makaronu i wina. Tak długich i wyczerpujących podjazdów o wyjątkowej charakterystyce, zmiennej pogody i niespodzianek, które (raczej nieopatrznie) lubią sprawiać Włosi, nie ma w żadnej innej „trzytygodniówce”. Ci kolarze, którzy mają z kolei w planach Tour de France przebywają wówczas na zgrupowaniach wysokościowych, szlifując formę na lipiec.

Zanim całkowicie skoncentrujemy się na Giro, przedstawiamy przypomnienie kilku innych majowych wyścigów. Poniżej lista wszystkich imprez World Tour w maju: 📅

Wyścigi World Tour mężczyzn

  • Eschborn-Frankfurt (01.05)
  • Giro d’Italia (06.05-29.05)

 

Wyścigi World Tour kobiet

  • Itzulia Women (13.05-15.05)
  • Vuelta a Burgos Feminas (19.05-21.05)
  • RideLondon Classique (27.05-29.05)

 

Wyścig miesiąca

 

W ubiegłorocznej edycji obserwowaliśmy pasjonującą walkę Egana Bernala o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Kolumbijczyk założył maglia rosa na dziewiątym etapie, po zwycięstwie na Campo Felice. Nie oddał jej do końca, chociaż mógł się czuć zagrożony na dziewiętnastym etapie do Alpe di Mera, kiedy to presję na nim wywierał Simon Yates. Wówczas obejrzeliśmy legendarny już obrazek, jak jego pomocnik Daniel Felipe Martinez zachęca go do walki. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze i Bernal dopisał do swojego palmarés drugi wielki tour. Za nim uplasował się doświadczony Włoch Damiano Caruso – rewelacja tamtego wyścigu, dla którego jest to zdecydowanie największy sukces w dość długiej już kolarskiej karierze.

W tym roku Grande Partenza nastąpi w Budapeszcie. Wyścig ruszy z węgierskiej ziemi bez większego faworyta i można mieć wrażenie, że po drodze do pięknej Werony może wydarzyć się wszystko. Wydaje się, że największe szanse na drugie zwycięstwo w karierze ma Richard Carapaz z drużyny INEOS Greandiers. Symbolicznie dla niego tegoroczna edycja Giro zakończy się w Weronie – tak samo jak w 2019 roku, kiedy to został pierwszym w historii Ekwadorczykiem zwycięzcą Giro d’Italia. Ponadto o końcowy triumf mogą powalczyć między innymi: Simon Yates (BikeExchange-Jayco), Tom Dumoulin (Jumbo-Visma), Mikel Landa (Bahrain-Victorious), Wilco Kelderman, Jai Hindley, Emanuel Buchmann (BORA-hansgrohe) czy João Almeida (UAE Team Emirates), Romain Bardet (Team DSM), Miguel Angel Lopez (Astana) czy Hugh Carthy (EF Education-EasyPost).

Ponadto trzeba odnotować na liście startowej takich kolarzy jak Alejandro Valverde (Movistar), Vincenzo Nibali (Astana) czy Giulio Ciccone (Trek-Segafredo). Nie zabraknie również znanych i lubianych all-rounderów oraz sprinterów – Mathieu van der Poela (Alpecin-Fenix), rewelacji wiosennego sezonu klasyków Biniama Girmaya (Intermarché-Wanty-Gobert), Marka Cavendisha (Quick-Step Alpha Vinyl), który wraca na Giro po dziewięcioletniej przerwie, Caleba Ewana (Lotto-Soudal), Arnaud Demare’a (Groupama-FDJ) oraz Fernando Gavirii (UAE Team Emirates).

Wyżej wymienieni zawodnicy oraz cała reszta będą ścigali się na trzech etapach (w tym jednym na czas) na Węgrzech, a następnie – po dniu odpoczynku – przeniosą się na Sycylię, gdzie zmierzą się chociażby ze znanym podjazdem na Etnę. Łączna liczba metrów przewyższenia w tegorocznej edycji wynosi 53 tys. i chociaż rozłożono tę wartość na całe trzy tygodnie, to tradycyjnie w trzecim tygodniu nie zabraknie legendarnych włoskich przełęczy i najtrudniejszych etapów. Szybko przeskoczyliśmy z początku do końca wyścigu, jednak nie sposób omówić tutaj wszystkich etapów. Giro gwarantuje, że warto obejrzeć każdy, bo nigdy nie wiadomo, według jakiego scenariusza będzie rozegrany. Z punktu widzenia The Climb warto wspomnieć o szesnastym etapie, kiedy to kolarze będą mieli do pokonania trzy premie górskie pierwszej kategorii: Goletto di Cadino, Passo del Mortirolo oraz Santa Cristina, po czym nastąpi meta w Aprice. Co prawda słynne Mortirolo będzie podjeżdżane od nieco łatwiejszej strony, ale i tak łączna liczba metrów przewyższenia na tym etapie wynosi 5540 metrów. Tappone, czyli królewski odcinek tegorocznej edycji zaplanowano na przedostatni dzień rywalizacji. Wówczas zawodnicy po raz pierwszy będą wspinać się na wysokość ponad 2000 tysięcy metrów nad poziomem morza. Po wspinaczce na Passo San Pellegrino nastąpi Cima Coppi, czyli tzw. „dach wyścigu” Passo Pordoi (2239 m.n.p.m.), a na dokładkę będzie podjazd na Passo Fedaia. Na zakończenie jazda indywidualna na czas w Weronie, która kolarzowi zmęczonemu poprzednimi wymagającymi górskimi dniami może napytać sporej biedy.

 

W peletonie

 

  • Aktualny mistrz świata Julian Alaphilippe (Quick-Step Alpha Vinyl) miał poważną kraksę podczas wyścigu Liège-Bastogne-Liége. Francuz upadł w masowej kraksie nieco ponad 50 kilometrów przed metą i był niestety tym, który ucierpiał najbardziej. Prosto z wyścigu został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, że ma dwa złamane żebra i obojczyk oraz wykryli krwiaka opłucnej z odmą. Na miejscu zdarzenia pomógł mu jego rywal i jednocześnie kolega z reprezentacji Francji Romain Bardet, który zwrócił publicznie uwagę na fakt, że w takich sytuacjach nie istnieje rywalizacja. Bardet zatrzymał się i zszedł do rowu, gdzie leżał Alaphilippe po to, by zapytać, co się z nim dzieje. Później relacjonował, że wszystko wyglądało bardzo źle – w pierwszej chwili właściciel tęczowej koszulki nie mógł oddychać oraz ruszać się. Bardet nie ukrywał, że przez chwilę obawiał się o jego życie.

  • Pecha doznała także jedna z najlepszych obecnie kolarek na świecie Annemiek Van Vleuten (Movistar), która w kraksie podczas treningu złamała prawy nadgarstek. Nie wiadomo, kiedy wróci do ścigania, a pod znakiem zapytania stoi jej udział w Giro d’Italia i Tour de France. Prawie 40-letnia Holenderka znajdowała się w znakomitej formie od początku tego sezonu, a dosłownie kilka dni przed feralnym treningiem wygrała kobiecą edycję Liège-Bastogne-Liège.

  • Hiszpański kolarz Carlos Barbero oraz pochodzący z RPA Jense van Rensburg znaleźli zatrudnienie w belgijskiej drużynie Lotto-Soudal. Podopieczni Johna Lelangue’a cierpią na niedobory kadrowe między innymi z powodu kontuzji, dlatego mogli sobie pozwolić na pozyskanie zawodników w środku sezonu.

  • Nadal w dobrym kierunku zmierza rehabilitacja Egana Bernala (INEOS Grenadiers), który w styczniu miał zagrażającą życiu kraksę podczas treningu. Niebawem Kolumbijczyk przyleci do Europy, gdzie będzie trenował i kontynuował rehabilitację. Warto przypomnieć, że od jakiegoś czasu zwycięzca Tour de France z 2019 roku jeździ na rowerze szosowym na zewnątrz. Z drugiej strony z obozu „Grenadierów” dobiegają informacje, że nie ma wyznaczonej żadnej daty jego powrotu do ścigania.

  • Pod koniec kwietnia obejrzeliśmy pierwsze polskie zwycięstwo kobiece poza granicami naszego kraju. Na pierwszym etapie wyścigu Gracia-Orlovà triumfowała Agnieszka Skalniak-Sójka z drużyny ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław.

  • Były legendarny kolarz Fabian Cancellara przejął szwajcarską drużynę Swiss Racing Academy, którą teraz będzie sponsorować producent luksusowych zegarków – marka Tudor. „Spartakus” ma dalekosiężne i ambitne plany wobec tej drużyny – planuje start między innymi w wyścigu Paryż-Roubaix juniorów, a w 2023 roku chce, aby ekipa ścigała się w Pro Tourze, czyli drugiej dywizji. Informację tę podano tuż przed rozpoczęciem wyścigu Tour de Romandie, który jest „wyścigiem miesiąca” w kwietniu wg kalendarza The Climb.

  • Do rekreacyjnych przejażdżek na rowerze wrócił Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious), który po pierwszym etapie wyścigu Volta a Catalunya miał zawał serca. Jego zdrowie nieco się poprawiło, ale lekarze nadal zalecają mu dużą ostrożność w wykonywaniu wysiłku fizycznego.

  • Oznaki przytomności zaczęła przejawiać Amy Pieters (SD Worx), która w kraksie podczas grudniowego zgrupowania torowej reprezentacji Holandii w Hiszpanii doznała urazu mózgu. Zaczęła reagować na znane jej osoby i komunikować się niewerbalnie.

 

Cytat miesiąca

 

„Podjąłem decyzję o zakończeniu kariery rano przed wyścigiem w Plouay. Tamtego dnia po raz pierwszy obudziłem się z poczuciem, że nie chcę tutaj być” – Nicolas Roche, były irlandzki kolarz, który odwiesił rower na hak po poprzednim sezonie. Dwadzieścia jeden razy ukończył wielkie toury, ma na koncie dwa zwycięstwa etapowe w hiszpańskiej Vuelcie.


Do następnego!
Marta Wiśniewska / The Climb

 

Sprawdź nasze produkty

 

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.